PIŁA - Do sądu za pociąg

Agnieszka Świderska
30-letni kierowca ciężarówki naraził zdrowie i życie 400 pasażerów, którzy podróżowali tym pociągiem
30-letni kierowca ciężarówki naraził zdrowie i życie 400 pasażerów, którzy podróżowali tym pociągiem Michał Nicpoń
Spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym zagrażającej zdrowiu i życiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach – taki zarzut nieczęsto słyszy się w Pile. W wypadku kierowcy ciężarówki z naczepą do przewozu drewna, który na początku sierpnia na niestrzeżonym przejeździe w Zawadzie wjechał pod pociąg, prokuratura nie mogła jednak postawić innego.

Pociągiem Inter City „Parsęta” relacji Rzeszów – Kołobrzeg podróżowało około 400 pasażerów. To właśnie ich zdrowie i życie 30-letni Jacek R. z Piły nieumyślnie wystawił na szwank.

– Kierowca ciężarówki, zbliżając się do przejazdu, nie zachował szczególnej ostrożności – mówi Maria Wierzejewska-Raczyńska, prokurator rejonowy w Pile. – Nim się upewnił, czy może wjechać, już na nim był.

Pociąg był zaledwie 60 metrów dalej. Maszyniście, mimo gwałtownego hamowania, nie udało się zatrzymać rozpędzonych 224 ton – tyle ważyła bowiem lokomotywa i jedenaście wagonów. To właśnie lokomotywa przyjęła na siebie cały impet uderzenia: wypadła z torów pociągając za sobą dwa wagony. Kierowca ciężarówki zdołał wyskoczyć w ostatniej chwili z kabiny. Tego samego nie mógł zrobić maszynista, który był jedną z trzech osób, które ucierpiały w tym wypadku. Wśród rannych był także kierownik pociągu i jedna z pasażerek.

Gdyby naczepa była pełna, pod Piłą doszłoby do tragedii, a 30-letni kierowca nie odpowiadałby jedynie za narażenie zdrowia i życia, ale za śmierć i to pewnie niejedną.

Jacek R. przyznał się do winy, ale odmówił składania szczegółowych wyjaśnień. Nie udało się więc znaleźć odpowiedzi na pytanie, czy tylko się zagapił i wjechał na przejazd, czy może próbował przejechać przed pociągiem. Choć ta hipoteza wydaje się absurdalna, bywa często przyczyną wielu wypadków.

Jako środek zapobiegawczy prokuratura odebrała 30-latkowi prawo jazdy. Złożył na to zażalenie, ale prawa jazdy nie udało mu się na razie odzyskać. Za zarzuty, które usłyszał w pilskiej prokuraturze, grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności. Nie był wcześniej karany. Nie wiadomo, czy oprócz karnej 30-latek nie poniesie również odpowiedzialności finansowej. Straty z powodu wypadku wyniosły prawie 1,5 mln złotych, a nie jest to jeszcze ostateczna kwota.

Zniszczona lokomotywa trafiła do Zakładów Naprawy Taboru Kolejowego w Oleśnicy, gdzie dokładnie określony zostanie charakter uszkodzeń. Czy i kiedy „520” wróci na tory, jeszcze nie wiadomo. Krótko przed wypadkiem przeszła kapitalny remont, dlatego też Zakład Południowy PKP Inter City w Krakowie, którego była własnością, nie spisał jej tak szybko na straty.

Warto wspomnieć, że w ubiegłym roku PKP Inter City straciły pod Piłą dwie lokomotywy. W czerwcu na przejeździe w Jastrowiu TIR uderzył w pociąg pośpieszny relacji Poznań – Kołobrzeg. Rozbita lokomotywa przez kilka miesięcy była lokalną atrakcją turystyczną, zanim nie została w końcu zezłomowana.

Będzie mniej wypadków na drogach?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie