SZAMOCIN - Decyzją władz kościelnych siostry zakonne opuściły miasto

Marta Maciejewska
Siostry były w Szamocinie bardzo lubiane
Siostry były w Szamocinie bardzo lubiane archiwum
W Szamocinie od 1921 roku przebywały siostry serafitki, które pracowały w miejscowym kościele. Przez lata mieszkańcy przyzwyczaili się do ich obecności i wielkiej dobroci. Tym bardziej z wielkim smutkiem, mieszkańcy miasta i gminy przyjęli decyzję władz kościelnych o opuszczeniu przez siostry Szamocina. W niedzielę parafianie oficjalnie pożegnali zakonnice, wyrażając swój smutek i wdzięczność za długoletnią pracę na rzecz dzieci, osób chorych, samotnych i potrzebujących.

Historia pobytu zakonnic w Szamocinie jest bardzo długa i ciekawa. Różnie bowiem toczyły sie ich losy i losy ośrodków którymi się zajmowały, w czasie wojny, czy też w czasie PRL. Dzisiejsi mieszkańcy parafii nie mogą uwierzyć, że ta historia właśnie się zakończyła.
Pierwsze siostry zakonne ze Zgromadzenia Serafitek przybyły do Szamocina na prośbę Zarządu Miejskiego i zamieszkały w budynku szpitala. Przyjmował je wtedy ksiądz Maksymilian Napiątek, zarządca Kościoła na Smolarach. Wówczas nie istniała jeszcze nawet parafia szamocińska, bowiem została ona powołana 1 grudnia 1922 r. Początki życia sióstr w Szamocinie do łatwych nie należały. Prowadziły one bowiem tam szpital, który został przejęty po Niemcach. Nie było środków na jego utrzymanie, ani wsparcia ludzi.
Sytuacja polepszyła się, gdy w roku 1926 administrację szpitala przejął magistrat, a dyrektorem placówki został słynny chirurg Antoni Brzozowski. W szpitalu tym wtedy siostry pracowały jako pielęgniarki, laborantki, kucharki i krawcowe, a także prowadziły administrację. Dodatkowo po powołaniu w Szamocinie pierwszej ochronki, siostry zajmowały się także opieką nad dziećmi.
W czasie wojny praca w szpitalu i ochronce została zawieszona. Dopiero po wyzwoleniu, do szpitala wróciły cztery siostry. Ludność przyjęła je z wielką radością i ogromną życzliwością, ciesząc się z ich obecności.
W czasach PRL życie sióstr wystawiano wielokrotnie na ciężkie próby. Najpierw zwolniono je z pracy w ochronce, którą przemianowano na państwowe przedszkole, a później zlikwidowano też niezwykle pożyteczną, prowadzoną także przez zakonnice, Stację Opieki nad Matką i Dzieckiem, która mieściła się przy ulicy Hallera. Jesienią1963 r. zlikwidowano także dom zakonny mieszczący się w szpitalu.

Wsparcie emocjonalne przyszłych rodziców, czyli kim jest doula?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie