Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Dzisiaj, w Betlejem wszystkie drogi prowadzą do Bazyliki Narodzenia Pańskiego (ZDJĘCIA)

Bożena Wolska
Betlejem to około 30-tysięczne miasto, w którym dokonał się Cud Bożego Narodzenia. Kiedy byłam tam kilka lat temu miasto tętniło życiem, a turyści byli mile witani. Niestety, obecnie wojna to zmieniła. Przypominamy artykuł, który powstał w 2018 roku.

Do Izraela poleciałam wiosną, w niewielkiej - sześcioosobowej - grupie rodzinno-koleżeńskiej. Wylądowaliśmy w Tel Awiwie i spod lotniska autobus dojechaliśmy do Jerozolimy. Naszym głównym celem było to właśnie miasto, ze swoją wielką historią. Przed wyjazdem zakładaliśmy możliwość ,,wypadu” do Betlejem, ale uzależnialiśmy to od sytuacji na granicy izraelsko-palestyńskiej; Betlejem leży bowiem w Autonomii Palestyńskiej. Ponieważ - jak oceniliśmy - wszędzie było spokojnie, trzeciego dnia pobytu wyruszyliśmy na wycieczkę.

Jechaliśmy autobusem, którego kierowca jak tylko zaczynał się gdzieś tłok, otwierał okno i pokrzykiwał na innych kierowców, cały czas też trąbił, a po górzystych, wąskich drogach jechał tak, że niekiedy miałam duszę na ramieniu.
Podróż trwała około 40 minut, łącznie z krótkim postojem na granicy. Granica przypominała bramki na autostradzie. Pogranicznicy izraelscy nic od nas i innych turystów nie chcieli. Jechała jednak z nami grupka Arabów, którzy musieli wysiąść z pojazdu i poddać się kontroli dokumentów. W drodze powrotnej natomiast, podróżowaliśmy razem z dużą grupą palestyńskich dziewcząt. Wyglądało na to, że mieszkają w Izraelu, a do Betlejem jeżdżą do szkoły. One również poddały się kontroli paszportowej bez szemrania i automatycznie. Obserwując to odniosłam wrażenie, że oni wszyscy po prostu chcą żyć!
Dojeżdżając do Betlejem, nie mogłam wzroku oderwać od pięknych terenów - wzgórz porośniętych gajami oliwnymi i winnicami.

Złożyła GO w żłobie...

W mieście powitał nas tłok i hałas. O ile w Jerozolimie widziało się turystów, Arabów i Żydów, to tutaj tych ostatnich nie było...
Szliśmy, jak większość, przyjezdnych, głównym traktem aż na plac Żłóbka. Przy nim oraz przy ulicy Żłóbka jest mnóstwo sklepów, pracowni jubilerskich, barów i kafejek.
My przede wszystkim chcieliśmy zobaczyć Bazylikę Narodzenia Pańskiego. Jak można przeczytać w przewodnikach, jest to jeden z najstarszych nieprzerwanie funkcjonujących kościołów na świecie. Wchodzi się do niego bardzo niskimi drzwiami, tak, że trzeba się zgiąć w pół. Niektórzy mówią, że to są drzwi pokutne, aby każdy wchodzący oddał pokłon. Ale jest i mniej filozoficzne wyjaśnienie. Podobno przed wiekami zamurowano ogromne drzwi, aby ludzie konno nie wjeżdżali do środka...
Bazylika zbudowana została nad miejscem, gdzie miał się narodzić Jezus Chrystus. Grotę, w której narodził się Jezus zamieniono w kaplicę, a na jej terenie jest także mniejsza Grota Żłóbka. Tam gwiazda wyrysowana na posadzce wskazuje miejsce w którym stał żłóbek. Wszyscy chcą wejść do groty i dotknąć gwiazdy, a więc trzeba swoje wystać w kolejce, my staliśmy ok. 40 minut. Jak zaobserwowałam - o ile nie wszyscy, to większość osób, kuca przy gwieździe i robi sobie ,,focię” z szerokim uśmiechem. Cóż, takie czasy - kiedyś wjeżdżali konno do Bazyliki, teraz robią focie...
Jak w większość miejsc na Ziemi Świętej opieka nad Bazyliką jest podzielona między Kościoły. Nad całą bazyliką czuwają mnisi greccy i ormiańscy, a nad Grotą Narodzenia Franciszkanie jako przedstawicieli Kościoła Katolickiego. Obok Bazyliki jest piękny kościół św. Katarzyny Aleksandryjskiej, z którego szereg stacji światowych transmituje każdego roku Pasterkę pod przewodnictwem łacińskiego patriarchy jerozolimskiego.

Polacy witajcie

Przy Bazylika Narodzenia Pańskiego przecieraliśmy oczy: tuż obok znajduje się sklep w biało-czerwonych barwach, na którym znajdują się naklejki między innymi ,,Biedronki” a także plakat polskiej pary prezydenckiej z podpisem ,,Wita was w Betlejem Roni z rodziną”.
W Betlejem spotkaliśmy także serduszka Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Z dumą wskazywał je starszy mężczyzna, który tak nas zapraszał na herbatę, że w końcu ulegliśmy. Herbata była rzeczywiście pyszna: słodka z ogromną ilością zieleniny - m.in. mięty, szałwi, tymianku i cytryną. Piliśmy ją w bocznej uliczce, siedząc na plastikowych ogrodowych krzesłach i mając wgląd na bardzo ubogi ,,lokal”, czyli kanciapkę naszego gospodarza. Zjedliśmy tam także pyszne falafele - smażone kulki z przyprawionej ciecierzycy, kupiliśmy trochę pamiątek... Stwierdziliśmy, że Betlejem to zupełnie inne miejsce od majestatycznej Jerozolimy.
(Artykuł ukazał się w ,,Chodzieżaninie" w 2018 roku.)__

od 12 lat
Wideo

echodnia.euNowa fantastyczna atrakcja w Podziemnej Trasie Turystycznej

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na chodziez.naszemiasto.pl Nasze Miasto