Zabójstwo dziecka w Chodzieży: Nowe fakty. Rodzina nie miała Niebieskiej Karty i nie była pod opieką MOPS

Redakcja
Młoda kobieta z Chodzieży, której prokuratura postawiła zarzut zabójstwa 2-letniego synka i jej partner, który miał się nad nim znęcać, nie byli objęci procedurą Niebieskiej Karty i nie korzystali z pomocy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej

Mieszkańcy Chodzieży wciąż nie mogą zrozumieć, jak mogło dojść do takiej tragedii… Do zbrodni, w wyniku której życie straciło bezbronne, małe dziecko…

Prokuratura Rejonowa w Chodzieży prowadzi czynności w sprawie śmierci 2-letniego chłopca, która miała miejsce w nocy z czwartku na piątek 13 marca w jednym z chodzieskich mieszkań. Jak informuje prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, podejrzani w sprawie to matka dziecka i jej konkubent. Kobiecie przedstawiono zarzut zabójstwa i znęcania się ze szczególnym okrucieństwem. Mężczyzna również usłyszał zarzut znęcania się.

Chodziescy policjanci mówią, że nie pamiętają takiej tragedii... 
W piątek 13 marca 2020 r. przed godziną 1 w nocy dyżurny chodzieskiej policji został powiadomiony przez Wojewódzkie Centrum Powiadamiania Ratunkowego o zgonie 2-letniego dziecka. Na miejsce natychmiast udał się patrol. W mieszkaniu, wraz z ciałem chłopca, funkcjonariusze zastali nietrzeźwą matkę dziecka i jej konkubenta. Młoda kobieta miała w organizmie promil alkoholu. Mężczyzna był trzeźwy.

- W związku z charakterem zdarzenia na miejsce przyjechał prokurator i śledczy. Matka i konkubent zostali zatrzymani. Kobiecie przedstawiono zarzut zabójstwa, mężczyźnie - znęcania się ze szczególnym okrucieństwem. Oboje zostali aresztowani na trzy miesiące – mówiła we wtorek Karolina Smardz-Dymek, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Chodzieży.

Jak dodaje prokurator Łukasz Wawrzyniak, zarówno kobieta jak i mężczyzna przyznali się do zarzucanych im czynów i złożyli obszerne wyjaśnienia. Jak podały niektóre media, chłopiec miał stracić życie przez uduszenie.

W tej chwili prowadzone są dalsze czynności procesowe.
- Prokurator weryfikuje fakty, ustalany jest motyw. Zbierane będą opinie i gromadzony materiał dowodowy – mówi Łukasz Wawrzyniak.

Do znęcania się nad chłopcem miało dochodzić od kwietnia 2019 roku. Jak to możliwe, że nikt niczego nie zauważył i nie zawiadomił o tym żadnych służb?
- Czy zawsze musi dojść najpierw do tragedii aby ktokolwiek zareagował? - pytają mieszkańcy.

Jak ustaliliśmy, para nie miała założonej „Niebieskiej Karty”. Nie korzystała również ani nie ubiegała się o pomoc w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej w Chodzieży. Jak mówi dyrektor MOPS Arleta Galla, ośrodek nie otrzymał w jej sprawie żadnych zgłoszeń - ani od instytucji ani od osób prywatnych.

- Dobrze byłoby, gdyby ludzie informowali o swoich podejrzeniach. Możemy jedynie żałować, że w tym przypadku nikt tego nie zrobił i nie mieliśmy nawet najmniejszego sygnału, że coś może być nie tak – mówi Arleta Galla.

Tłumaczy również, że są trzy sytuacje w których pracownicy socjalni mają prawo „wejść do rodziny” i zbadać sytuację. Pierwsza to oczywiście taka, gdy dana rodzina korzysta z pomocy ośrodka (w ramach ustawy o pomocy społecznej). Druga – gdy ośrodek dostanie sygnał o problemach występujących w rodzinie lub podejrzeniu stosowania przemocy od jakiejś osoby z otoczenia. Trzecia – gdy założona jest wspomniana już „Niebieska Karta”.

- W każdej z tych sytuacji reagujemy, a sprawy dotyczące dzieci są przez nas zawsze traktowane priorytetowo. Kiedy tylko dostajemy zgłoszenie, na nic nie czekamy. Pracownik socjalny udaje się do rodziny jeszcze tego samego dnia – podkreśla Arleta Galla.

Oczywiście nie zawsze wystarczy jedna wizyta, aby móc w pełni ocenić sytuację. Tym bardziej, że – jak tłumaczy dyrektor chodzieskiego MOPS – ludzie z reguły zdają sobie sprawę co robią nie tak i starają się to ukryć. Pracownicy socjalni są jednak bardzo wyczuleni i zwracają uwagę na wiele kwestii. Jeśli już podejmują działania interwencyjne lub w ramach pracy socjalnej to jest bardzo duża szansa, że wychwycą niepokojące sygnały.

Wachlarz pomocy jest bardzo szeroki. Podstawowym narzędziem jest praca socjalna. Od kilku lat funkcjonuje instytucja asystenta rodziny, który może wspierać rodzinę wychowującą dzieci w szerokim zakresie, również poprzez działania psychoedukacyjne i korekcyjne w obszarze opiekuńczo wychowawczym. Udziela również wsparcia w uzyskaniu pomocy specjalistycznej. Uczy właściwych postaw rodzicielskich i metod wychowawczych.

Jeśli rodzina nie chce współpracować z ośrodkiem, wówczas może on zwrócić się do sądu rodzinnego o wgląd w jej sytuację.
- Ściśle współpracujemy z sądem rodzinnym i z kuratorami – mówi Arleta Galla.

W najbardziej drastycznych sytuacjach w których zagrożone jest zdrowie lub życie dziecka w związku z przemocą w rodzinie pracownik socjalny, w asyście policjanta i przedstawiciela służby zdrowia, posiada ustawowe uprawnienia do umieszczenie dziecka poza rodziną biologiczną, interwencyjnie bez postanowienia sądu.

Dyrektor MOPS w Chodzieży zwraca również uwagę, że każdy kto podejrzewa, iż w rodzinie dochodzi do aktów przemocy, może a nawet ma ustawowy obowiązek zawiadomić o tym pracowników pomocy społecznej lub policję czy też prokuraturę. Natomiast jeśli uważamy, że nasz sąsiad czy znajomy niewłaściwie sprawuje władzę rodzicielską lub nie radzi sobie z wychowaniem i opieką nad dziećmi, powinien dla ich dobra zgłosić tę sytuację do ośrodka pomocy społecznej lub Sądu Rodzinnego. Tyczy się to również sytuacji, w których dzieci pozostają pod opieką rodziców będących pod wpływem alkoholu.

- W najgorszej sytuacji są małe dzieci: te, które nie chodzą jeszcze do przedszkola czy szkoły. Szansa, że ktoś coś zauważy, jest w ich przypadku niestety mniejsza... – dodaje Arleta Galla.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Dodaj ogłoszenie