Szamocin: Katarzyna i Tomasz Śróda i ich sposób na miłość i małżeństwo (ZDJĘCIA)

Anna Karbowniczak
Anna Karbowniczak
archiwum Katarzyny i Tomasza Śródów
Udostępnij:
Katarzyna i Tomasz Śróda z Szamocina opowiedzieli nam o swojej wizji miłości i małżeństwa. Oboje uwielbiają teatr, a w jednym ze spektakli zagrali małżonków. Wtedy się w sobie zakochali...

Kiedy dwa lata temu Luba Zarembińska prowadziła akcję „Stacja regeneracja”, Katarzyna i Tomasz Śródowie byli jednymi z osób, które zachęcały do finansowego wsparcia remontu na Stacji Szamocin. Wideo z ich udziałem wciąż jest dostępne w internecie. Początek wydaje się zwyczajny, bo oboje opowiadają o swoich związkach z teatrem. W pewnym momencie atmosfera ulega jednak zmianie i małżonkowie zaczynają się... sprzeczać.

Nagranie zebrało sporo „polubień” na Facebooku, bo wiele osób myślało, że cała scysja to jedynie gra aktorska i element scenariusza. Katarzyna Kulczyńska-Śróda i Tomasz Śróda zapewniają jednak, że kłótnia była autentyczna.

- Nie wiedzieliśmy, że kamera jest nadal włączona i że wszystko zostanie opublikowane - mówią.

Dlaczego zatem nie interweniowali i nie domagali się, by ten fragment został wycięty? Bo tacy właśnie są: autentyczni, naturalni, spontaniczni. Nie potrafią być „letni” i nie uznają cichych dni. Są więc trochę jak włoskie małżeństwo.

Dzielą ze sobą pasje, ale i problemy

Ich uczucie narodziło się w teatrze. Znali się wprawdzie ze szkoły, gdzie mieli wiele okazji do spotkań, ale zaczęli patrzeć na siebie inaczej, kiedy w jednym ze spektakli zagrali małżonków. To było za czasów Teatru Otwartego, który założyli w Szamocinie Józef Barański, Jolanta Maciołek i ks. Tadeusz Murawski. Cały zespół aktorski tworzyła młodzież, a sztuka, która wywarła tak duży wpływ na życie Katarzyny i Tomasza Śródów nosiła tytuł „Znak krzyża”. Jej fragmenty cytują sobie wzajemnie do dziś.

Drugim ważnym dla nich spektaklem była reżyserowana przez Lubę Zarembińską „Spowiedź w drewnie”. Poza teatrem łączy ich zamiłowanie do muzyki, literatury, a także wspólny zawód, bo oboje są nauczycielami. Jak mówi Katarzyna Kulczyńska-Śróda, dzielenie wspólnych problemów: tych codziennych, drobnych, ale i tych poważniejszych, które niekiedy przytrafiają się w życiu - ogromnie zbliża.

Nie czują się wzorem

Gdyby mieli określić podstawowy mianownik swojego związku, byłaby to wolność. Oboje mają silne charaktery, a w ich słowniku nie istnieje słowo „kompromis”. Nie znaczy to oczywiście, że nieustannie się ze sobą ścierają. Zawsze dawali sobie za to dużo niezależności i swobody.

Gdy pani Kasia postanowiła w czasie studiów wyjechać na kilka miesięcy do Francji, nawet nie pytała swojego dzisiejszego męża o zdanie. Pan Tomek z kolei odwiedził ją w tym czasie aż dwa razy - co nie było takie oczywiste, bo wtedy wyjazdy zagraniczne nie były tak powszechne jak dziś.

Oni jednak nigdy nie byli tacy jak wszyscy. Śmieją się, że ich relację scementowały wspólnie przeżyte przygody. Podczas jednej z autostopowych wypraw zdarzyło im się „zaliczyć” nocleg w rowie. W 1990 r. udało im się zaś wyjechać na koncert The Rolling Stones do Pragi. Był to pierwszy występ słynnej grupy w Europie Wschodniej po transformacji ustrojowej - wielkie wydarzenie i przeżycie.

Parą są ponad 30 lat, a od ich ślubu miną w tym roku 24 lata. Pobrali się 13 lipca 1996 r. Nie bali się „pechowej” daty, a gdy 4 lata po ślubie na świecie pojawiła się ich córka Julianna, był to - jak mówią - idealny moment. Później urodził się syn Aleksander.

- Dzieci wszystko weryfikują, bo są bystrymi obserwatorami. Nie da się przed nimi niczego udawać - podkreślają.
I choć oni swój sposób na małżeństwo znaleźli, to uważają, że nie ma czegoś takiego jak związek idealny.
- Nie jesteśmy żadnym wzorcem, Sevres małżeństwa - mówią.
Według nich każda para musi wypracować swój ideał sama.

Szamocin: Katarzyna i Tomasz Śróda i ich sposób na miłość i ...

Pokolenie Z Dobry, ale szybki klient

Wideo

Dodaj ogłoszenie