Śmierć Anny Karbowniczak. Prokuratura wycofała większość zarzutów: „dziennikarka spowodowała wypadek"

OPRAC.:
Justyna Piasecka
Justyna Piasecka
We wrześniu ubiegłego roku nasza dziennikarka z Chodzieży, Anna Karbowniczak, zginęła w wypadku drogowym pod Budzyniem. Jadąc rowerem została potrącona przez samochód. Kierowca busa i dwoje pasażerów uciekło z miejsca zdarzenia. Początkowo prokuratura postawiła zarzuty 5 podejrzanym, które dotyczyły m.in. zacierania śladów i spowodowania wypadku. Teraz śledczy wycofali większość z nich. Dlaczego?

Jak podał portal onet.pl, do sądu skierowano akt oskarżenia w sprawie śmiertelnego wypadku, w którym zginęła dziennikarka Anna Karbowniczak.

Śmierć dziennikarki Anny Karbowniczak: prokuratura wycofała zarzuty
Ostatecznie oskarżonych zostało nie 5 lecz 3 podejrzanych. Prokuratura wycofała zarzuty wobec brata kierowcy busa i ich znajomego, którzy po wypadku naprawiali auto oraz zarzuty dotyczące zacierania śladów przez kierowcę i dwoje jego pasażerów.

Śledczy, na podstawie opinii biegłego uznali, że to nie kierowca, lecz dziennikarka spowodowała wypadek.

– Kierowca nie mógł go uniknąć i nie ponosi za to winy. Skoro nie ponosi, to nie mógł zacierać śladów przestępstwa, bo go nie popełnił. Tym samym umorzono wątek zacierania śladów przez pozostałe osoby

– powiedział dziennikarzowi portalu onet.pl, Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

W piatek, tuż przed godziną 18, rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak poinformował o zatrzymaniu do sprawy śmiertelnego potrącenia trzech młodych mieszkańców Wągrowca. To właściciel auta, jego brat oraz dalszy członek rodziny.

Ostatecznie kierowca Macieja N. i jego pasażerowie Oliwia P. i Mateusz Cz. zostali oskarżenia jedynie o nieudzielenie pomocy dziennikarce.

Zarówno kierowca, jak i jego pasażerka chcą dobrowolnie poddać się każe. Maciej N. ma zostać skazany na rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata, a Oliwia P. na 8 miesięcy w zawieszeniu na 2 lata. Mają również zapłacić grzywnę w wysokości po 5 tys. zł.

Natomiast na dobrowolne poddanie się karze nie zgodził się Mateusz Cz.

Ania pozostanie w naszej pamięci na zawsze
Śmiała się, że połowa życia już za nią. Ale po chwili dodawała: ta druga połowa będzie jeszcze lepsza. W czwartkowe popołudnie, 3 września Ania Karbowniczak została śmiertelnie potrącona podczas przejażdżki rowerowej. Na kolarzówkę wsiadała w każdej wolnej chwili. Turystyka rowerowa, tuż obok dziennikarstwa, stała się jej życiową pasją. Mówiła, że Chodzież, w której mieszkała od urodzenia, a także najbliższa okolica, widziane z perspektywy dwóch kółek, są jeszcze piękniejsze. Nie raz dzieliła się zresztą tym pięknem z Czytelnikami i Czytelniczkami „Chodzieżanina”.
O pełnym uroku regionie pisała na portalu. Mimo, że przygodę z dziennikarstwem
zaczynała od papieru, bardzo szybko odnalazła się w nowym medium. Była zresztą
naszym wzorem dziennikarza internetowego.
- Pamiętam, gdy 10 lat temu po raz pierwszy weszła do redakcji „Chodzieżanina”.
Piękna, długowłosa blondynka. Szukała pracy, a my akurat szukaliśmy dziennikarza. Mieliśmy wtedy 3 kandydatów, lecz Ania wyróżniała się na ich tle solidnością, skrupulatności, a do tego ogromną skromprowadzić wywiad z lokalnymi gospodyniami. Człowiek i jego sprawy były dla niej najważniejsze. Do każdego podchodziła z szacunkiem, nigdy nikogo nie oceniała, zawsze wysłuchiwała obu stron. Nigdy też nie nadawała swoim tematom priorytetów. Z niezwykłą rzetelnością i starannością informowała zarówno o wydarzeniach chodzieskiej polityki oraz sprawach kryminalnych, jak i o projektach społecznych, sukcesach sportowców – amatorów, imprezach, czy małych – choć dla niej tak samo ważnych – problemach mieszkańców i mieszkanek. Była wszędzie tam, gdzie coś się działo.
A dla Ani każde wydarzenie było istotne. Uosabiała sobą wszystko, co w zawodzie dziennikarza najważniejsze – odwagę, upór w docieraniu do prawdy, ciekawość świata. I chociaż z pozoru wydawała się bardzo delikatna, niezwykle krucha, w istocie drzemała w niej wielka siła.
- Kiedy postawiła przed sobą jakiś cel, nie było mowy o tym, aby go nie zrealizowała. Podziwiałem ją za siłę charakteru, pracowitość, ambicję. Gdy zafascynowała się
kolarstwem, oddała mu się bez reszty. Pilnowała diety, liczyła kalorie, dbała o siebie. Bardzo szybko zaczęła osiągać wyniki, które na początku wydawały się jej zbyt wysoko zawieszoną poprzeczką. Przecież nigdy wcześniej nie była związana ze sportem. Ale Ania, tak jak w pracy, tak i w życiu osobistym, nie uznawała półśrodków. Wszystko robiła na 100 procent – wspomina Martin Nowak, kolega z redakcji.
Kiedy się śmiała, śmiał się cały świat. Zarażała innych optymizmem, pogodą ducha.

Aniu, brakuje nam Ciebie
We wrześniu ubr. - i czujemy to teraz - pisaliśmy:
To jest ten moment, gdy świat się zatrzymuje. A Ty wcale nie chcesz,
aby ruszył… Bo jak ruszy, to popędzi do przodu i zostawi w tyle kogoś kto nie powinien zostać. Ania nie powinna zostać. Ania powinna kochać. Powinna się
śmiać! Powinna śmigać na swoim rowerze po świecie!
Powinna marzyć, powinna realizować marzenia…
Powinna żyć!
Niestety, świat ruszy… Nie ma innej możliwości. Anię zapamiętam. Szukamy pracownika, ona szuka pracy… Piękna blondynka, od której bije spokój,
rzeczowość. Napisała swój pierwszy tekst i od razu ,,Wow”.
Siedzimy na przeciwko w redakcji, mijają, dni, tygodnie, lata. Nie jest trzpiotką, nie
śmieje na zawołanie, nie plecie trzy po trzy. Kiedy coś powie, trafia w sedno. Kiedy się śmieje – to zauważył nasz kolega Martin – nie da się nie zarazić jej śmiechem. Z jej twarzy bije mądrość i spokój – nawet jak ostro dyskutuje. Pandemia. Pracujemy w domach. Ania samodzielnie – przy wsparciu Piotra – prowadzi portal
chodziez. naszemiasto.pl. Robi to świetnie, jest najlepsza… Gadamy przez
messengera, trochę narzekamy, trochę się śmiejemy, trochę ,,mamy inne zdanie”…
Normalnie.
Czwartek – 3 września - o 15 mamy telekonferencję – od poniedziałku Ania ma iść
na urlop, trzeba obgadać jak bez niej ma działać redakcja. Bo bez niej to wszystko tutaj
staje na głowie. Przed godziną 15 piszę do niej ,,Ania jesteś? Pogadamy?”. I za chwilę, ,,a już wiem nie będzie Cię”. Bo tego dnia wzięła dzień wolny.
Pojechała na rower…
Nie będzie Cię…
Nie będzie Cię???? Nigdy???
Ania jest. Jest tam gdzie wzrok
nasz nie sięga. Śmiga po szosach. Bezpieczna. Podziwia lasy, pagórki, łąki i kozy.
Macha, uśmiecha się…
Bożena Wolska, Magda Prętka

Sklepowy patriotyzm, to polska specjalność.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie