Rodzina Reinholzów z Szamocina: Wiele osób wciąż wspomina ich aptekę [ZDJĘCIA]

Anna Karbowniczak
Anna Karbowniczak
W Szamocinie istnieją w tej chwili 2 apteki, ale wielu pamięta jeszcze dawną aptekę, którą prowadziła rodzina Reinholzów. Reinholzowie są bardzo znani w Łobżenicy i okolicach. Jak trafili do Szamocina?

Najtrudniej pisać o kimś, kiedy nie ma już niczego: zdjęć, zapisków wspomnień. Najbliżsi już nie żyją, a groby w żaden sposób nie przemówią. Najtrudniej budować opis takiej osoby w oparciu o proch, pył i strzępy informacji. A jednak. Póki żyją wspomnienia, póty ta osoba wiecznie żywa w sercu ludzi.

Moja znajoma – wybitna łobżenicka dziennikarka Lucyna Kirschenstein nazwała Szamocin i Łobżenicę bliźniaczymi miastami. Dość odważne określenie, ale nie bez podstaw, bowiem obydwa te miasta połączyła min. jedna wybitna rodzina – Reinholzów.

Rodzina Reinholzów jest bardzo znana w Łobżenicy i okolicach. Każdy wie jaką charyzmą, niezłomnością i wielkim patriotyzmem odznaczali się członkowie rodziny o tym zacnym nazwisku. Dobrze znane są losy Józefa, a potem Bogdana i częściowo Lecha. A kto wie kim był Janusz Reinholz i w jaki sposób znalazł się na szamocińskiej ziemi... Ale do rzeczy – od początku!

Protoplastą rodziny był Józef Reinholz. Urodził on się 29 kwietnia 1884 roku w Koronowie jako syn znanego przedsiębiorcy. Gimnazjum ukończył w Pelplinie, a studia farmaceutyczne w Berlinie i Fryburgu. Był stypendystą Towarzystwa Naukowej Pomocy. Od 1914 r. zarządzał Apteką „Pod Orłem” w Koronowie koło Bydgoszczy. Do Łobżenicy przybył w 1918 roku wraz z żoną Haliną z domu Szykulską, córką lekarza. Tu objął aptekę, którą prowadził aż do 1939 roku.

W 1920r. Józef Reinholz został burmistrzem Łobżenicy. W 1924 roku wydał własnym nakładem "Krótki zarys historii miasta Łobżenicy", w którym opisał jej dzieje od założenia miasta aż do czasów sobie współczesnych. Prowadził on bardzo aktywne życie społeczne: brał czynny udział w działalności Bractwa Strzeleckiego, W latach 1923-1939 pełnił funkcję przewodniczącego Rady Nadzorczej Banku Ludowego w Łobżenicy. Był prezesem łobżenickich strażaków. W roku 1930 był kandydatem do sejmu. Pełne werwy, planów i nadziei życie przerwała śmierć z rąk okupanta – Józef Reinholz zginął 11.11.1939r w Paterku koło Nakła.

Józef Reinholz miał trzech synów: Bogdana, Lecha i Janusza. Wszyscy trzej należeli w czasie wojny do AK, brali udział w kampanii wrześniowej, a za swe czyny osadzeni zostali w więzieniach. Lech zmarł w wiezieniu w 1953, a Janusz na mocy amnestii wyszedł z niego w 1956 r. Bogdan na wolności dokończył studia farmaceutyczne, otrzymał kierownictwo rodzinnej, lecz w tym samym roku upaństwowionej apteki w Łobżenicy.

Podobnie jak ojciec, Bogdan był wybitnym społecznikiem - pełnił funkcję prezesa zarządu Banku Spółdzielczego, był członkiem Rady Nadzorczej Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska. Wielokrotnie nagradzany, min. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Zmarł w październiku 1985 roku.

Dziś właścicielką łobżenickiej apteki „Pod Koroną” jest córka Bogdana - Iwona Reinholz – Cynajek, 20 marca podczas uroczystej gali, która odbyła się w Filharmonii Narodowej w Warszawie otrzymała ona statuetkę Anioła Farmacji. Tym samym znalazła się ona w gronie dziesięciu najlepszych polskich farmaceutów. Doceniono jej serce, troskę o pacjentów i nieustającą gotowość niesienia pomocy.

Trzeci z braci Reinholzów - Janusz podobnie jak jego brat i ojciec ukończył studia farmaceutyczne. Po ukończeniu studiów pojął za żonę Lucynę Kruczkowską z Inowrocławia, która również była absolwentką farmacji na Poznańskiej Akademii Medycznej. Początkowo Janusz prowadził aptekę przyszpitalną w Nakle, jednak miejscem,w którym osiadł na stałe był Szamocin. Tu wraz z żoną zamieszkali nad Apteką Cefarm, której stali się kierownikami na kilkadziesiąt lat.

Janusz Reinholz wydał książkę o tytule: „Analiza wody mineralnej w Górce pod Łobżenicą”. W publikacji swej autor dowiódł iż woda ta ma pozytywne działanie na takie organy jak oczy, skora, czy też przewód pokarmowy. Zapewne stąd częsty widok góreckich pątników przecierających oczy watą nasączoną „cudowną wodą”. Przez lata Lucyna i Janusz zgromadzili pokaźną bibliotekę, z której czerpali wiedzę. Żyli spokojnie, rodzinnie, w prosty, nieskomplikowany sposób.

Janusz zyskał wśród szamociniaków ogromną sympatię. Szanowali go lekarze, podziwiali prości obywatele. Janusz Reinholz kochał ludzi, lubił im pomagać - nawet w nocy, kiedy budzono go do chorego, opatrywał skaleczenia, wyciągał szkła z zabrudzonych wypadkiem ran, odwoził do szpitala. Z każdym porozmawiał, przystanął ale daleki był od polityki tej wielkiej jak i tej mniejszej. To go różniło od ojca i brata. Budził ogromne zaufanie.

Janusz Reinholz nie zagościł na długo w naszej lokalnej społeczności. Przeżył tu bowiem tylko 16 lat ale w pamięci żyje dalej. Zmarł po ciężkiej chorobie w 1977 r.

Lucyna Reinholz była jeszcze przez wiele lat związana z szamocińską – jedyną wówczas apteką. Zmarła w kwietniu 2018 r.

Dziś nikt z szamocińskiej rodziny Reinholzów nie kontynuuje aptekarskiego rzemiosła. Syn i córka Lucyny i Janusza zmarli młodo, zaś wnuczki nie połknęły aptekarskiego bakcyla.

W Szamocinie istnieją w tej chwili 2 apteki, ale wielu pamięta starą aptekę Reinholzów.

Autorką artykułu jest Hanna Heimann. Artykuł powstał przy ogromnym wsparciu i zaangażowaniu łobżenickiej dziennikarki Lucyny Kirschenstein oraz Ireny Myler – wieloletniej przyjaciółki rodziny Reinholz.

Rodzina Reinholzów z Szamocina: Wiele osób wciąż wspomina ic...

Czy wzrośnie opłata za ZUS?

Wideo

Dodaj ogłoszenie