PIŁA - Brak fachowców czy wiary w sukces

Ewa Auer
Krzysztof Kijak ma teraz dwie posady. Kto zajmie po nim wygodny fotel dyrektora MOSiR-u?
Krzysztof Kijak ma teraz dwie posady. Kto zajmie po nim wygodny fotel dyrektora MOSiR-u? A. Świderska
W pilskich urzędach i jednostkach podległych samorządom są wolne posady. To wręcz niewiarygodne, zważywszy, że bezrobocie w północnej Wielkopolsce należy do najwyższych w województwie. Tymczasem w urzędzie starostwa powiatowego w Pile nadal są wolne etaty na przykład podinspektora w wydziale ochrony środowiska czy młodszego referenta w wydziale spraw obywatelskich. Konkursu ofert zakończyły się klapą, nie wpłynęła żadna. Może pensje były za niskie, a wymagania zbyt duże?

- To fakt, że potrzebujemy fachowców, a ich brakuje - mówi starosta pilski Tomasz Bugajski. Do wydziału ochrony środowiska poszukiwany jest absolwent rolnictwa. Do spraw obywatelskich, osoba ze średnim wykształceniem, orientująca się w przepisach służby zdrowia i KPA. Niby nic wielkiego, a jednak... Dziwi jednak fakt, że niczym zakończył się także konkurs na dyrektora nowej placówki opiekuńczej przy ul. Rydygiera w Pile. Wymagania: wykształcenie wyższe, 5 lat stażu pracy, w tym 3 na stanowisku kierowniczym, bądź samodzielnym w placówce opiekuńczo- wychowawczej (to ukłon w stronę tych, którzy chcieliby awansować). Komisja nie wybrała dyrektora, bo żadna z osób, która się zgłosiła nie spełniała wymogów formalnych.

Podobnie jest w Urzędzie Miejskim w Pile. Na stanowiska wymagające konkretnych umiejętności, kandydatów szuka się długo. - W ubiegłym roku chyba trzy razy ogłaszaliśmy konkurs na zastępcę kierownika Urzędu Stanu Cywilnego. Po wielu miesiącach znalazł się w końcu chętny - zdradza prezydent Zbigniew Kosmatka.

Wymagania: przynajmniej studia administracyjne i tytuł magistra, doświadczenie 5-letnie w pracy. Problemem był jednak inny punkt: umiejętność wystąpień publicznych, inaczej udzielania ślubów. Kiedy z kolei ogłoszono konkurs na stanowisko naczelnika wydziału gospodarki komunalnej, gdzie pensja sięga kilku tysięcy złotych, zgłosiła się tylko jedna osoba, mieszkaniec Warszawy Stanisław Frąckowiak i bez kłopotu wygrał. Do urzędów szuka się osób przez ogłoszenia w Biuletynie Informacji Publicznej, bez rozgłosu.

Co dziwne, podobnie wyglądała sprawa z konkursem na prezesa nowego centrum rekreacji przy Kossaka w Pile, gdzie powstaje aquapark. To inwestycja miejska, ale zarządzać nią będzie spółka Noteć, której specjalnie nikt nie zna. Ogłoszenie które dała spółka było enigmatyczne, nigdzie nie padło słowo aquapark. Chętny zgłosił się więc jeden, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji Krzysztof Kijak, zaufany człowiek prezydenta i wygrał.

- Nie moja wina - zastrzega prezydent. - To prasa zrobiła trochę złą robotę, bo od dawna pisano, że właśnie Krzysztof Kijak ma nim zostać... i może dlatego nikt inny nie próbował.

Ale do wzięcia będzie w końcu dobrze płatne stanowisko dyrektora MOSiR, prezydent nie zdradza jednak, kiedy...

Rynek pracy odporny na pandemię

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie