Od czterech pokoleń pod jednym adresem [ZDJĘCIA]

Piotr Ślęzak
Piotr Ślęzak
Jeden z najstarszych domów w Szamocinie znajduje się przy ul. Margonińskiej 2 i 4 z widokiem na przystanek autobusowy

Stare domy mają dusze, podobnie jak ludzie. Czuć w nich zapach drewna, stare schody niemiłosiernie piszczą kiedy ktoś się po nich przemieszcza. Wiatr w nieszczelnościach wygrywa sentymentalne melodie. Minione lata pozostawiły po sobie pamiątkowe ślady. Ot swoisty grawer czasu.
Jeden z najstarszych domów w Szamocinie znajduje się przy ul. Margonińskiej 2 i 4 z widokiem na przystanek autobusowy. Piękna lokalizacja i długa historia zarazem.
Dom liczy już sobie grubo ponad 100 lat. Początkowo istniała tylko część domu oznaczona cyfrą 2, z czasem dobudowano czwórkę i tak dom stanowi jedną całość. Czy w tym domu straszy? Czy tak zacna wiekowa budowla doczekała się swojej Białej Damy, która przeganiałaby nieproszonych gości, a wracających do domu zbyt późno lokatorów wprawiałaby w osłupienie?
Po prostu dom
Kamienicę zamieszkują zazwyczaj po 4 rodziny na dole i jedna na piętrze. Zarówno w dwójce, jak i czwórce. Poprzez wiele dziesiątków lat przez ową kamienicę przewinęło się mnóstwo lokatorów. Głównie pod nr 2. Wielu z nich ze względu na zajmowane małe mieszkania, traktowało ową kamienicę jako przystanek w budowie nowego domu lub zakupu większego mieszkania.
Zdarzyły się jednak rodziny, które mieszkają przy Margonińskiej 2 i 4 od czterech pokoleń! Tak jest w przypadku rodziny Hejnicki, Niewolny i Brodalka. Część domu oznaczona numerem 2 powstała najwcześniej. Z czasem dobudowano 4. Pod czwórką pierwotnie na parterze mieszkały 2 rodziny - Najderków i Wesołowskich. Z czasem mieszkania te podzielono. I tak: Najderkowie podzielili mieszkanie na pół i podarowali Kordylom oraz Mylerom (córki). Wesołowscy z kolei podzielili swoje także na pół i oddali Kempińskim i Kaczorowskim (także córki). Do dziś pod nr 4 trzy czwarte mieszkań zajmują potomkowie Najderków i Wesołowskich.
Na podwórku dwójki i czwórki stanął płot - delikatna palisada drewniana. Służył on także jako siatka do gry w... siatkówkę. Dwójka grała z czwórką. A jakże. Na podwórku stały dwa budynki gospodarcze. W jednym z nich mieściła się pralnia. W drugim mieszkańcy hodowali owce, kury, świnie, króliki. Na podwórku w bardzo dawnych czasach był mały staw, a w nim pływały kaczki. W latach 1998 -2000 Ewa Kempińska Kowalewska stworzyła w tej kamienicy niepowtarzalny butik z odzieżą dla puszystych.
Lokatorzy
Na piętrze mieszkał niezapomniany Józef Kasperczak wraz z mamą. Józef był artystą: rzeźbił w drewnie, fotografował, wykonywał ozdobne drewniane bibeloty, którymi obdarowywał znajomych. Pod dwójką mieszkała pani Wietecka - wyjątkowa krawcowa, u której obszywała się cala kamienica. Piękne szyfonowe sukienki komunijne, zwiewne spódniczki, a czasem nawet wyszukane suknie ślubne wychodziły codziennie spod igły tej wybitnej krawcowej. Pod dwójką na piętrze mieszkał pan Zdzisław Brodalka, który był złotą rączką - szył, pracował w drewnie, był wybitnym matematykiem - samoukiem. Sam skonstruował wirówkę do bielizny, jako jeden z pierwszych stworzył łazienkę w swoim mieszkaniu, do której sam wymyślił i opracował pionierski system podgrzewania wody. W chwili wolnej naprawiał swój motor, a psujące się części potrafił sam wyprodukować bez korzystania z drukarki 3D. W ramach hobby tworzył makiety budowli z zapałek. Dodatkowo jego precyzyjne budowle miały okienka, podzielone były na kondygnacje, konkretne pomieszczenia, a w nich tekturowe mebelki. Prawie domki dla lalek. Mistrzostwo precyzji.
Niektórzy z lokatorów na stałe mieszkają i pracują od wielu lat za granicą. Na pytanie Jak wam tu się żyje - odpowiadają „Jak w rodzinie, czas tu się zatrzymał. Wracamy z zagranicy zawsze do siebie” .
Margonińska 2 i 4 nie ma nowoczesnych wind, domofonów, nie jest naszpikowana elektroniką. To dobrze. Jej atutem jest prostota i konsekwencja, umiar oraz tradycja. Stare stylowe i piękne drzwi, które są w tym domu od samego początku potwierdzają, że to naprawdę historyczne miejsce, które widziało wiele. Białej Damy jednak nie widziało.

W każdym mieście i w każdej wsi są domy z duszą i historią... Przewinęły się przez nie dziesiątki osób, zostawiając swój ślad. O niektórych mieszkańcach pamięta się mimo upływu wielu lat. Odwiedziłam jedno z takich miejsc w Szamocinie: adres Margonińska 2 i 4.

Piękne drzwi wejściowe są w tym domu od jego początku. Tylko można się domyśleć ile osób - przez te ponad 100 lat - chwytało za klamkę. Ile wbiegało przez nie szczęśliwych osób, ile wchodziło z ciężkim sercem…

Autor: Hanna Heimann

Czy wzrośnie opłata za ZUS?

Wideo

Dodaj ogłoszenie