Młodzież z Towarzystwa Miłośników Ziemi Chodzieskiej działa, zdobywa doświadczenia i odkrywa talenty

Redakcja
Młodzież z Towarzystwa Miłośników Ziemi Chodzieskiej malowała już mural, kręciła film i zorganizowała cztery gry miejskie. Teraz postanowiła zadbać o ptaki. Świetnie się przy tym bawiła, a jednocześnie wiele nauczyła

Młodzież z Towarzystwa Miłośników Ziemi Chodzieskiej ma za sobą kolejny udany projekt. Niedawno zakończyła realizację projektu „Ptasie osiedle” dofinansowanego z programu „Równać szanse”.

26 października wokół Jeziora Miejskiego rozwieszone zostały budki lęgowe dla ptaków, zbudowane przez uczestników projektu podczas dwóch wizyt w stolarni Warsztatu Terapii Zajęciowej. Łącznie takich budek powstało aż 55. Młodzież wykonała je samodzielnie, według projektu przygotowanego przez stolarza i na podstawie wskazówek otrzymanych od ornitologa. Rozwieszaniem budek również zajęli się sami. W przyszłości w ich czyszczeniu będą im natomiast pomagali podopieczni WTZ.

- Mamy już „zamknięty” szlak wokół Jeziora Miejskiego. Wiosną przeprowadzimy kontrolę efektów. Ornitolog, z którym młodzież spotkała się przy okazji projektu, przyjedzie do Chodzieży. Będziemy wówczas liczyć i mierzyć pisklęta - mówi prezes Towarzystwa Miłośników Ziemi Chodzieskiej Dariusz Sałata.

Projekt, którego autorkami i koordynatorkami były dwie młode działaczki TMZCh: Karolina Ławniczak i Martyna Maćkowiak, trwał przez 2 miesiące. Grupę uczestników tworzyli: Marek Dymek, Aleksandra Korol, Inez Pietruszka, Natalia Kałużna, Igor Kujawski, Michał Gapiński, Michał Ławniczak, Szymon Kaja, Sławomir Smolczewski, Patrycja Doręgowska, Zofia Kulesza, Julia Jutrzenka, Wiktoria Jóźwiak, Barbara Kasperczyk, Nikodem Kubacki i Rozalia Mielcarek.

Podsumowanie miało miejsce podczas spotkania z udziałem młodzieży i zaproszonych gości. Uczestnicy otrzymali pamiątkowe dyplomy, a sponsorzy i osoby wspierające akcję - pisemne podziękowania. Wszystko, łącznie z uroczystością, przygotowała młodzież.

Karolina Ławniczak i Martyna Maćkowiak, które już od 5 lat biorą udział w projektach TMZCh, wygrały w tym roku konkurs programu „Równać szanse” i przeszły 7-dniowe szkolenie Młodzieżowych Liderów w Warszawie. Uczestnicy szkolenia mogli w ramach kolejnego konkursu ubiegać się o środki na własne projekty. Przyznano 7 dotacji w wysokości 3 tys. złotych, a jedną z nich otrzymało „Ptasie osiedle”.

Autorki projektu i towarzysząca im grupa mieli całkowicie wolną rękę: nad realizacją i budżetem swojego przedsięwzięcia czuwali zupełnie sami.

- Tym razem jedynie się wszystkiemu przyglądaliśmy. To wspaniale, że młodzież chce brać na siebie odpowiedzialność, a jednocześnie trudne i musieliśmy się tego uczyć, bo zawsze człowiek chciałby dodać coś od siebie, poprawić, zmienić... - przyznaje prezes Dariusz Sałata.

Kolejne projekty młodzieży mają być realizowane w identycznej formule. Jednym z nich będzie przyszłoroczna gra miejska. Na jej piątą, jubileuszową edycję, młodzież na pewno przygotuje coś specjalnego.

W planie jest też druga akcja pod nazwą „Debata”.

Zespół musi „żyć”

Martyna Maćkowiak i Karolina Ławniczak to przyszłoroczne maturzystki. Obie uczęszczają do I LO im. św. Barbary w Chodzieży: jedna do klasy matematyczno-geograficznej, druga - do klasy matematyczno-fizycznej. Swoją działalność w Towarzystwie Miłośników Ziemi Chodzieskiej zaczynały od udziału w projekcie „Tajemna Chodzież”. Były wtedy w pierwszej klasie gimnazjum i nic nie zapowiadało, że to wszystko aż tak bardzo je wciągnie.

- Pamiętam, że gdy pierwszy raz spotkałem Martynę, praktycznie się nie odzywała. Dziś wszystkim zarządza, komenderuje i wydaje polecenia, których nawet ja nie śmiem podważać - śmieje się prezes Dariusz Sałata.

- Początki rzeczywiście nie były łatwe. Jeśli trzeba było gdzieś zadzwonić, potrafiłyśmy przeżywać to nawet przez trzy dni. W końcu żadna z nas nie rozmawiała wcześniej i nie ustalała niczego np. z dyrektorem domu kultury - wspominają Martyna Maćkowiak i Karolina Ławniczak.

Od tej pory „zaliczyły” udział w 6-ciu młodzieżowych projektach. Zdobyły ciekawe doświadczenia, zyskały pewność siebie i odkryły swoje mocne strony - w czym bardzo pomogło im również szkolenie Młodzieżowych Liderów. Mają liczne kontakty w urzędach i instytucjach i wiedzą, gdzie w razie czego zwrócić się po pomoc. Potrafią rozliczyć fakturę i umieją samodzielnie rozwiązywać różne problemy. Tego samego starały się nauczyć uczestników „Ptasiego osiedla”.

Jako koordynatorki miały okazję obserwować, jak ich młodsze koleżanki i koledzy przechodzą tę samą drogę, co one kiedyś. Na pierwszym spotkaniu panowała cisza i wszyscy wydawali się nieco skrępowani. Ale już na kolejnych zebraniach mówili „jedni przez drugich”, a nad lawiną pomysłów trudno było czasem zapanować. Widać było, że cała grupa bardzo się zaangażowała i że praca nad projektem sprawia młodzieży ogromną frajdę. Podczas zajęć w stolarni za wiertarki i młotki bez obaw chwytali nawet najmłodsi. Po wszystkim komentowali: „Chcemy więcej! Czemu takich zajęć nie ma w szkole?”.

Do pozostałych działań też nie trzeba było nikogo specjalnie namawiać.

- Kiedy szukałyśmy chętnych do promowania projektu na Pikniku Naukowym - zgłosili się wszyscy, chociaż potrzeba było tylko sześciu osób. Podzieliłyśmy ich na grupy, żeby nie musieli spędzać na stoisku całego dnia. Mimo to część osób została do samego końca, bo tak im się podobało - opowiadają Martyna i Karolina.

Dziewczynom zależało, aby uczestnikami projektu były osoby młodsze od nich: czyli młodzież 13 - 17-letnia.

- Niedługo skończymy szkołę, wyjedziemy na studia i choć nadal chcemy mieć kontakt z Towarzystwem, to nie będziemy mogły już udzielać się w Zespole Młodzieżowym w takim zakresie jak dotychczas. A zależy nam na tym, by Zespół nadal „żył” - podkreślają.

WARTO WIEDZIEĆ: Jak pomagać ptakom?

Podczas spotkania z ornitologiem uczestnicy projektu „Ptasie osiedle” dowiedzieli się, jakie „wymagania” mają poszczególne gatunki ptaków i jak postępować, aby wieszając budki nie wyrządzić więcej szkody niż pożytku.

- Budka musi mieć odpowiednią konstrukcję, aby zabezpieczała jaja i pisklęta przed drapieżnikami i by nie zalewała jej woda. Musi być też regularnie czyszczona, bo jeśli wewnątrz będzie znajdowało się gniazdo na gnieździe, to drapieżnik - np. kuna - wkładając łapę do środka będzie w stanie dosięgnąć jaj - tłumaczą M. Maćkowiak i K. Ławniczak.

Znaczenie ma nawet układ słojów. Okazuje się bowiem, że jeśli drewno będzie miało jakiś słaby punkt, może go „wykryć” dzięcioł, który też jest drapieżnikiem. Gdy dostanie się do wnętrza budki - zje jaja lub pisklęta.

Polka wśród najbardziej wpływowych ludzi

Wideo

Dodaj ogłoszenie