Marek Przybysz z Szamocina woził Manchester United w Gdańsku

Piotr Ślęzak
Piotr Ślęzak
arch. pryw. M. Przybysz
W tygodniu w Gdańsku odbył się finał Ligi Europy

W tygodniu w Gdańsku odbył się finał Ligi Europy jedna z największych imprez sportowych na świecie, gdzie spotkały się Villarreal i Manchester United. Po zaciętym meczu trzeba było strzelać karne i lepsza okazała się Villarreal 11:10.

Wielką przygodę piłkarską przeżył Marek Przybysz z Szamocina, który kierował klubowym autobusem zespołu Manchester United.

Marek Przybysz jest zawodową kierowca autobusów i dodatkowo czynnym sędzią piłki nożnej, oraz organizatorem słynnych meczów towarzyskich tzw. „ Meczów po latach”. To właśnie przeważyło, że Marek został kierowcą Manchester na czas pobytu w Polsce.

Kierowanie takim autobusem z takim pasażerami wymagało dodatkowego przygotowania. Przygotowania rozpoczęły się już kilka dni wcześniej, szkolenia z jazdy, każdy szczegół powtarzany, gdzie i kiedy wjechać, z której strony podjechać, wszystko to według szczegółowych wytycznych, aby zawodnicy i kadra trenerska czuła się bezpiecznie i komfortowo. To nie tylko mecz, ale także przejzady na treningi.

Marek Przybysz: Sympatycy piłki kopanej z mojego rocznika wychowywali się i  dorastali w momencie jak powstawał nowy format ligi mistrzów na początku lat 90-tych gdzie prym wiodły takie potęgi jak Milan, Ajax, Barcelona, MU czy choćby Juventus. Dzieciaki na podwórku na przemian chciały być van Bastenem, Del Piero a to Romario czy uwielbianym przeze mnie Cantoną z MU. Pamiętam z ekranu tv wiele fascynujących meczów w lidze mistrzów z udziałem MU. Tak naprawdę to każdemu po trochu kibicowałem. Bez wątpienia jeszcze większą sympatię do Manchesteru United czyli Czerwonych Diabłów poczułem w momencie gdy otrzymałem propozycje zostania ich kierowcą w trakcie ich pobytu w Gdańsku gdzie rozgrywali finał Ligi Europy z hiszpańskim Villareal.

Konfrontacja codzienna z takimi gwiazdami światowego futbolu jak Cavani, Pogba i wiele innych gwiazd przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Przede wszystkim podczas całego wspólnego pobytu nie dali po sobie poznać że są wielkimi panami piłkarzami, a ja skromnym driverem. Kultura osobista, skromność i uprzejmość, a także uśmiech na twarzy i życzliwość z ich strony była dla mnie bardzo dużym zaskoczeniem na plus. Uściski dłoni, żółwiki, wyprostowany kciuk i mrugnięcie oczka a do tego szczery uśmiech na twarzy były rzeczami dla mnie bezcennymi i mega fascynującymi- opowiada M. Przybysz.

Najbardziej jednak utkwiła mi w pamięci krótka pogawędka na hotelowym korytarzu w 4 oczy z jednym z moich ulubionych napastników świata Edinsonem Cavanim. Człowiek przesympatyczny o bardzo wysokiej kulturze osobistej. Jednego dnia nawet zderzyliśmy się przypadkiem po wyjściu z windy. Ja przerażony, on uśmiechnięty i z dystansem. Drugim moim ulubionym piłkarzem w ekipie MU był nie kto inny jak Paul Pogba. Bardzo barwna, humorystyczna i głośna postać ale również uprzejmy i życzliwy czym mi oczywiście imponował. Puszczał w autobusie mega dobrą muzykę co super na nas wszystkich wpłynęło.

Piłkarzy Manchesteru United odbierałem z płyty lotniska spod samego samolotu. Następnie był przejazd do hotelu pod którym znajdował się tłum fanów czerwonych diabłów w liczbie której się nie spodziewałem i mnóstwo policji. Policja zresztą zawsze nas eskortowała od momentu przylotu do samego wylotu. Jeździli z nami na treningi- były one 2 i oczywiście wielki finał gdzie muszę się przyznać wioząc ich na stadion przez całe miasto widząc te tłumy kibiców i pełno policji, mając w świadomości że obok mnie siedzi trener Solskier i mega gwiazdy wyceniane na miliony euro dotarło dopiero do mnie jakie tak naprawdę mam szczęście i w jakim miejscu się znalazłem. Pojawiły się ciarki a nawet na moment zaszkliły się oczka. Dobrze że miałem okulary...

Wspólnych posiłków przy jednym stole niestety nie było wiadomo z jakich przyczyn. Dania donoszono nam do pokojów. 4 dniowa przygoda z czerwonymi diabłami zapewne pozostanie ze mną już na zawsze. Treningi z bliska a sam finał oglądałem przy stanowisku fotoreporterów przy narożniku boiska. Praktycznie przy wykonywaniu rzutów różnych miałem ich na wyciągnięcie dłoni. Byłem na wielu wielkich stadionach i ciekawych meczach ale czegoś takiego jak to się mówi od kuchni nigdy nie przeżyłem. Wrażenia bezcenne. Po meczu był oczywiście smutek w autobusie, ale dłoń którą wyciągnął do mnie na pożegnanie już na lotnisku i nie wymuszony uśmiech Edinsona Cavaniego nie zamienił bym w wieloletniej przygodzie z piłką na nic innego dodaje Marek Przybysz.

Astronauci amatorzy polecieli w kosmos

Wideo

Materiał oryginalny: Marek Przybysz z Szamocina woził Manchester United w Gdańsku - Chodzież Nasze Miasto

Dodaj ogłoszenie