Małgorzata Wiszowata to policjantka, która jest kandydatką do tytułu człowiek Roku Wielkopolski 2015

ChodzieżNM
To ostatnie dni głosowania. Przedstawiamy kandydatów z powiatu chodzieskiego do tytułu Człowiek Roku Wielkopolski 2015. Dzisiaj kolej na policjantkę Małgorzatę Wiszowatą.

Małgorzata Wiszowata mówi, że ślubowanie, które złożyła wstępując dwa lata temu do policji, to dla niej drogowskaz... Wciąż się wzrusza gdy słyszy rotę i słowa ,,strzec bezpieczeństwa Państwa i jego obywateli, nawet z narażeniem życia”.
Pod koniec ubiegłego roku odebrała ,,Kryształową Gwiazdę”, zajęła drugie miejsce w plebiscycie Człowiek Roku 2015 Powiatu Chodzieskiego, a obecnie jest nominowana do tytułu Człowiek Roku 2015 Województwa Wielkopolskiego.
Minęły dwa lata od czasu, gdy Małgorzata Wiszowata trafiła do chodzieskiej komendy, a wciąż jest najmłodszą policjantką w naszym mieście. Ma 22 lata.

GłosowaniePlebiscyt Człowiek Roku Wielkopolski

- Właściwie od zawsze chciałam nieść pomoc - mówi. Przyznaje jednak, że w szkole ponadgimnazjalnej jej plany nieco zostały zweryfikowane i zamierzała zostać dziennikarzem. Po warsztatach dziennikarskich, na które jeździła do Bydgoszczy uznała jednak, że dziennikarstwo to nie dla niej. Postanowiła wrócić do wcześniejszych marzeń... Po szkole od razu zgłosiła się na egzamin policyjny, ale nie została przyjęta.
- Dowiedziałam się, że jestem za mało dojrzała, ale postanowiłam nie poddawać się. Po pół roku spróbowałam znowu i wówczas zostałam przyjęta - opowiada M. Wiszowata.
Po odpowiednim szkoleniu trafiła do KPP Chodzież i jest w grupie patrolowo-interwencyjnej.
- Jeśli coś się dzieje w domu, to interweniujemy my. Jeśli jest wypadek, a nie ma na miejscu drogówki, to my zabezpieczamy teren... Mandaty też my wystawiamy (jesteśmy policjantami pierwszego kontaktu z ludźmi, gdy potrzeba interweniować w domu, zabezpieczyć miejsce zdarzenia, ukarać za wykroczenia, czy złapać przestępcę- wyjaśnia.
Jej wyobrażenie o pracy w policji w zderzeniu z rzeczywistością wytrzymały próbę. Choć przyznaje, że bywają i gorsze dni.

Jej tata, doświadczony strażak, mówił, że pierwszą uratowaną osobę zapamięta na zawsze. Ona w krótkim odstępie czasu miała dwie dla niej bardzo ważne interwencje.
W lipcu jechała ze swoim chłopakiem nad morze. W miejscowości Golec, tuż za Wałczem, nagle jadący przed nimi samochód koziołkował i zatrzymał na dachu.
- Mój chłopak ustawił trójkąt, a ja pobiegłam do samochodu - mówi.- Wydostałam kierowcę, w aucie byli jeszcze jego rodzice. Kobieta miała sparaliżowane nogi, z auta pomógł mi ją wydostać jakiś chłopak, który zatrzymał się, by pomóc. Nie wiem kim był - mówi. Kilka dni później- jak się okazało sąsiad, jej chłopaka - miał zawał serca. Jechał akurat samochodem, uderzył w auto stojące na parkingu. Drzwi jego samochodu były zablokowane.
- Ja, superbohaterka, próbowałam(myśląc, że pójdzie jak w filmach próbowałam) wybić szybę ręka, później nogą, a ostatecznie trzeba było skorzystać z gaśnicy - opowiada. - Po wydostaniu mężczyzny z samochodu, na zmianę z moim chłopakiem prowadziliśmy reanimację do czasu aż przyjechało pogotowie.
Pewnie sprawa nie wyszłaby na jaw, gdyby uratowany mężczyzna nie przyszedł do komendy z bukietem kwiatów i statuetką ,,w nagrodę za ocalenie życia (za wielką odwagę determinację i wielkie serce, bezinteresowna pomoc dzięki której dzisiaj mogę cieszyć się życiem.”.

Nowe mandaty od straży miejskiej

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie