CHODZIEŻANIN - Z Chodzieży na Grunwald

Michał Nicpoń
Chodzieska ekipa prezentuje się bardzo efektownie w jednakowych strojach. Nic dziwnego, że wzbudza zainteresowanie
Chodzieska ekipa prezentuje się bardzo efektownie w jednakowych strojach. Nic dziwnego, że wzbudza zainteresowanie FOT. archiwum Starostwo
Jesteśmy nad jeziorem w Wądzyniu. W każdej chwili może paść mi telefon. Przez 48 godzin nie będziemy mieli dostępu do prądu. Jutro też się stąd nie ruszamy, konie muszą odpocząć – tak relacjonował w niedzielę przez telefon kolejny etap nietypowej podróży Mirosław Juraszek, starosta chodzieski. Nietypowej, bo konnej i długiej; do pokonania około 270 kilometrów.

Przypomnijmy, że wyprawa rozpoczęła się 4 lipca. Ośmiu jeźdźców wyjechało z Chodzieży, by 600 lat od bitwy pod Grunwaldem pojawić się na słynnym polu. Kiedy rozmawialiśmy ze starostą Juraszkiem, większość drogi była już za nimi. Od wczoraj ekipa powinna już odpoczywać pod Grunwaldem.

Zabrali z sobą stroje z epoki z herbem Chodzieży, prowiant dla siebie i koni, ulotki promocyjne i słynną chodzieską porcelanę. Jeźdźcom towarzyszy wóz techniczny, głównie z jedzeniem dla koni. Po co to wszystko? Głównie po to, by Chodzież promować. Uczestnicy wyprawy rozdają materiały promocyjne i porcelanę w miejscowościach, przez które przejeżdżają.

– Ludzie nas witają, pozdrawiają, poją nas i poją konie – żartuje Mirosław Juraszek. -–Chcieliśmy zrobić zamieszanie, ale nie spodziewaliśmy się, że będzie aż takie. Trafiliśmy do głównego bloku wiadomości TVP, relacje z trasy nadawały telewizje regionalne - dodaje.
Cała trasa podzielona została na dziewięć odcinków.

– Początkowo chcieliśmy się zatrzymywać w hotelach albo stadninach, jednak byłoby to kłopotliwe ze względu na konie. Postanowiliśmy więc, że nasza trasa będzie przebiegać od wody do wody – mówi starosta. Prócz starosty w siodłach zasiedli m.in. szef chodzieskiej Enei Lech Żak oraz prezes Towarzystwa Rekreacji Konnej „Kulbaka” Leszek Marciniak. Są też dwie kobiety: Justyna Barska, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy i Rozalia Stróżniak, która występuje w sukni.
Upały, które utrzymują się w ostatnich dniach, jeździe konnej nie sprzyjają.

– My sobie radzimy nieźle, gorzej konie. Dlatego fundujemy im dzień odpoczynku. W dalszą drogę ruszamy we wtorek rano – zapowiada Mirosław Juraszek. Zresztą, takie postoje były już wcześniej zaplanowane.

Z tego, co mówią w Starostwie Powiatowym wynika, że ekipa chodzieska unika także jazdy w najbardziej gorące godziny. Podobno wstaje o godzinie drugiej, a wyrusza w drogę już o czwartej rano.

Zgodnie z planem wyprawa miała dotrzeć pod Grunwald 15 lipca i najprawdopodobniej już tam jest. Kiedy rozmawialiśmy bowiem ze starostą, nie przewidywał on żadnych kłopotów.

Chodzieżanie nie zatrzymają się w obozowisku wojów, ale w gronie obserwatorów. Żaden z jeźdźców nie będzie bowiem brał udziału w rekonstrukcji bitwy pod Grunwaldem, która tradycyjnie już się tam odbędzie. Na pewno jednak obserwacja całej imprezy będzie równie emocjonująca i bardzo ciekawa.
Powrót do Chodzieży odbędzie się już w samochodach w niedzielę, 18 lipca.
Współpraca: B. Wolska

Ziemia polskich rolników warta miliony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie