Biegi odwołane przez koronawirusa. Biegacze z powiatu chodzieskiego żałują i wspominają [ZDJĘCIA]

Redakcja
Epidemia „namieszała” w wielu dziedzinach życia – również w kalendarzu biegowym. Plany startowe trzeba na razie odłożyć, a nasi biegacze mogą jedynie wracać myślami do ubiegłorocznych zawodów. Które z nich wspominają najlepiej? Jakich odwołanych imprez żałują najbardziej?

W sobotę 18 kwietnia 2020 r. w Chodzieży miał odbyć się charytatywny bieg „Pomoc ma moc”, organizowany przez społeczność LO im. św. Barbary. Musiał jednak, podobnie jak wiele innych imprez, zostać odwołany. Nowy termin nie jest jeszcze znany.

Przełożony został również Bieg Grzymalitów: nowa data to 19 września. Z kolei Budzyńską Dziesiątkę, czyli pierwszy budzyński bieg na dystansie 10 kilometrów, przesunięto aż na 7 listopada.

Plany startowe trzeba na razie odłożyć, a nasi biegacze mogą jedynie wracać myślami do ubiegłorocznych zawodów i sukcesów. Zapytaliśmy ich, które z biegów wspominają najlepiej? Jakich odwołanych imprez żałują najbardziej?

42 kilometry brzegiem morza

Leszek Śwital nastawiał się na start w maratonie w Kołobrzegu, w którym brał udział już kilkukrotnie. Startował w nim również w ubiegłym roku. Na pamiątkę ma zdjęcie z dwoma innymi uczestnikami z naszego powiatu: Robertem Gehrke i Piotrem Sroką.

- Trasa prowadzi od latarni w Kołobrzegu do latarni w Gąskach i z powrotem. Całe 42 kilometry wzdłuż brzegu Morza Bałtyckiego – opowiada.

- Odnośnie biegów lokalnych, których szkoda, to wiadomo: Bieg Grzymalitów i Szamocińska Siekiera. Z niecierpliwością czekam na lepsze czasy kiedy wszystko wróci do normy – dodaje.

24 godziny w biegu

Jan Hordych z Szamocina będzie tęsknił zarówno za lokalnymi biegami jak i za zawodami o nietypowej formule, które odbywają się poza naszym powiatem. Spośród tych pierwszych szczególnym sentymentem darzy Bieg Grzymalitów: ze względu na towarzyszącą mu atmosferę, „swoich”, miejscowych kibiców i masę świetnych wspomnień. Z kolei spośród tych drugich szczególnie bliska jego sercu jest Sztafeta 24 h w Rawiczu.

-  Bieganie przez całą dobę jest niesamowitym doświadczeniem – zwłaszcza początek i koniec dnia obserwowane z zupełnie innej perspektywy niż na co dzień. Do tego przez cały ten czas przebywa się z przyjaciółmi i innymi drużynami, z którymi wzajemnie wspieramy się na duchu – mówi Jan Hordych.

Do Rawicza, jeśli tylko będzie okazja, z pewnością jeszcze wróci.

Początek przygody, która trwa do dziś

Danielowi Fórmanowi będzie brakowało odwołanego Półmaratonu Poznań.

- Najbardziej żal tych biegów, z którymi wiąże się jakaś historia danego biegacza. Coś się zaczęło, osiągnęło jakiś wynik lub też po prostu wspaniale się tam człowiek czuje – tłumaczy.

On sam właśnie w Poznaniu rozpoczął swoją przygodę z biegami na dystansie powyżej 10 km.

- Wspaniała atmosfera, tysiące ludzi na trasie, muzyka, która dodaje sił... Przeczekamy ten rok i widzimy się tam 18 kwietnia 2021 – zapowiada.

Razem z biegaczami świętuje całe miasto

Halina Kołda i Aneta Superczyńska nie pojadą do Grodziska na Hunters Półmaraton Słowaka.

- Bieg niepowtarzalny, nie na takiego drugiego nigdzie w Polsce. Tam czujemy się oczekiwanymi gośćmi, a nie intruzami, dla których znowu zamkną ulice miasta. Tu jest inaczej: miasto świętuje, całe ulice pełne kibiców, zabawy, rywalizacji w dopingowaniu, muzyki, śpiewu - to wszystko niesie biegaczy jak na skrzydłach. Po biegu wszyscy zaproszeni są na poczęstunek - i to jaki: full wypas . I tu znowu jedna wielka fiesta. Zabawa, wszyscy zjednoczeni, meksykańska fala, śpiewy, wzajemne pozdrowienia, w powietrzu nad głowami pokazy lotnicze. Taki jest Grodzisk i nikogo nie dziwi, że zapisy na tę edycję zakończyły się w niecałe pół godziny – mówi Halina Kołda.

Miał obchodzić biegowe urodziny

Ireneusz Rewers nie wystartował w „Rekordowej 10” (dawniej Maniacka Dziesiątka), która miała odbyć się 15 marca. Planował też udział w Poznań Półmaratonie. Z racji tego, że jego tegoroczna edycja miała przypaść na dzień przed jego urodzinami (5 kwietnia), miał to być jego bieg urodzinowy.

Najbardziej czekał jednak na Wings For Life, który również przegrał z koronawirusem. W Polsce bieg miał się odbyć 3 maja w Poznaniu.

- Ze względu na legendę tego biegu oraz niesamowitą oprawę, myślę ze każdy biegacz chociaż raz powinien w nim wystartować – przekonuje.

Spośród zeszłorocznych zawodów, w których brał udział, Ireneusz Rewers bardzo dobrze wspomina bieg w Lubaszu. To jeden z jego ulubionych biegów z racji tego, że zawsze spotyka na nim dużo znajomych. Wspomnienia są tym milsze, że do tej pory za każdym razem udawało mu się tam wywalczyć miejsce na podium.

Podczas przymusowej przerwy od startów chętnie będzie też wracał wspomnieniami do Biegu Papieskiego, który odbył się 15 czerwca.

- Był to mój pierwszy start, w trakcie którego zdobyłem podium w kategorii open. Upał był niesamowity, pamiętam to jak dziś, ale i tak było świetnie – mówi Ireneusz Rewers.

Biegi odwołane przez koronawirusa. Biegacze z powiatu chodzi...

Wjazd samochodem do centrum niemożliwy?

Wideo

Dodaj ogłoszenie