Jeśli w jednym rejonie, w ciągu niespełna dwóch tygodni, dochodzi do czterech pożarów, to zwykle nie jest to przypadek. Strażacy podejrzewają, że w Margoninie i na terenie gminy Margonin grasuje podpalacz.
Pierwszy pożar wybuchł w nocy z 20 na 21 lipca. Ogień pojawił się w stolarni usytuowanej w Margoninie. Kilka dni później znowu w tym samym mieście, i również w nocy, wybuchł pożar w markecie „Chata Polska”. Paliło się w pomieszczeniu magazynowym. W niedzielę 2 sierpnia paliło się zboże na pniu w miejscowości Lipny, a trzy godziny później również w tej samej miejscowości słoma zmagazynowana w potężnych pryzmach. Ten drugi przypadek uznano w kwalifikacji za pożar duży, gdyż spłonęło czterdzieści balotów słomy.
Jak przypuszczają strażacy przyczyną wszystkich pożarów mogło być podpalenie.
Oczywiście nie ma dowodów, że na terenie gminy działa jeden podpalacz, ale sytuacja jest dość groźna.
– Odbyliśmy spotkanie wszystkich organizacji związanych z bezpieczeństwem – mówi prezes OSP w Margoninie Wojciech Burzyński. – Wprowadziliśmy najwyższy stan gotowości.
Na czym on polega? Przede wszystkim na tym, że w jednostkach OSP jest zagwarantowana pełna obsługa. Na przykład jeśli któryś ze strażaków wyjeżdża , głównie dotyczy to kierowców, to musi zgłosić ten fakt natychmiast ustala się zastępstwo.
Więcej w piątkowym wydaniu Chodzieżanina, lub www.prasa24.pl